Wczytuję dane...

Nasza pierwsza ferrata , wypad na Ferrate HZS Martinske Hole

Jako iż to pierwsza nasza wyprawa na ferrate, poprzedzona była długim planowaniem co i jak. W końcu udało się wybrać dzień z pogodą ( niestety chyba trafił się najcieplejszy, hica straszna :) )  na długo oczekiwany wyjazd na Ferraty na Słowacji. Wybór pod na Ferrate HZS czyli  Górskiej Służy , odpowiednik naszego TOPR . Wyjeżdżamy rano z Katowic aby dotrzeć na miejsce o w miarę wczesnej porze, na parking przy końcowym przystanku lokalnego autobusu. Po sprawdzeniu i spakowaniu niezbędnego ekwipunku (uprzęże, lonże, kaski ) wyruszamy wraz z 7 letnią córką na szlak .


Pogoda nas nie rozpieszcza, upał jest straszny, daje nieźle popalić na odkrytych fragmentach wąwozu, idziemy czerwonym szlakiem ku przygodzie w nieznane. Idziemy wąwozem, co jakiś czas dzięki drewnianym mostkom przechodzimy nad potokiem, mijając po drodze pokopalniane stare maszyny, wagonik a nawet resztki torów.



   hzs3           hzs1



Idziemy, idziemy, na zegarku właśnie mija druga godzina wędrówki, a tu żelaznej drogi jak nie było tak nie ma :)  Zastanawiamy się czy aby napewno dobrze idziemy ale nie było rozwidleń więc idziemy dalej.
Po około dwóch i pół godzinie nareszcie dochodzimy do początku naszego celu Via ferraty HZS .


hzs2             hzs4

Czytamy uważnie tablicę informującą o samej ferracie jak i sposobie poruszania się po niej. Zapoznajemy się z drogą oraz wskakujemy wkońcu w sprzęt czyli ubieramy kaski, szelki oraz lonże i po krótkim odpoczynku ruszamy w górę.

Pierwsze wpięcia i przepięcia zajmują trochę czasu, ale potem z czasem nabieramy wprawy i idzie już gładko. Liny poprowadzone są nisko w dość różnym terenie, raz jest prosto, czasem znów jest trudniej ( zresztą ten odcinek wyceniany jest na B czyli niby łatwy ) . Pokonując to kolejne metry dostrzegamy dwie osoby bez jakiegokolwiek sprzętu ?! Brak słów ...

Na tym odcinku największe wrażenie robią mosty linowe zawieszone kilka ładnych metrów na ziemią, troszku strachu na początku było ale po którtki oswojemu z przeszkodą, jest to do przejśćia , nawet dla młodej :)
Dochodzimy wreszcie do miejsca gdzie ferrta dzieli się na dwie, na lewo ta łatwijsza o trudności B, natomiast na prawo ta na którą  czekaliśmy o trudności C czyli prawie pionowe wejście wzdłuż wodospadu .

HZS8             hzs10


Sama ferrata tutaj jest poprowadzona dość stromo, wzdłuż mniejszych i większych malowniczych wodospadów, co sprawia że w niektórych miejscach idziemy po mokrej i śliskiej skale.
Gdy zbliżąmy się do końca ferraty, zegar pokazał znów 2,5 godziny wędrówki , czujemy mały niedosyt, myśleliśmy że będzie bardziej ekstremalnie. Idąc dalej dochodzimy do pamiątkowego krzyża gdzie znajduję się " księga pamiątkowa " schowana w metalowej skrzynce i tu obowiązkowo robimy wpis .

hzs12             

Pakujemy sprzęt do plecaka i ruszamy w kierunku schroniska na Martińskich Holach, gdzie po krótkiej przerwie na jedzonko, kierujemy się na dół szalkiem do auta, droga ma jakieś 7 km . Dla tych bardziej odważych, jest możliwośc zjechania na hulajnogach terenowych za jedyne 15 Euro tym w większości szutrowym szlakiem :) My wybraliśmy nóżki co nie dokońca było dobrym pomysłem ,bo zejście zajeło nam niecałe 3 godzinki.

Ferrata HZS Martinské hole nie jest ferratą trudną, ale warto tu się wybrać choćby dlatego by zobaczyć na własne oczy co to jest ta Via ferrata, jak się po niej poruszać oraz jest niezłym miejscem by poćwiczyć i nabrać obycia ze sprzętem przed wyjazdem na poważniejsze żelazne drogi. 

Co do sprzętu, my byliśmy uzbrojeni po zęby , zabraliśmy kaski , uprząż i lonże a z uwagi iż szedłem z dzieckiem miałem parę metrów liny asekuracyjnej . Zapewnie znajdzie się pare osób, które stwierdzi " po co " , po prostu tak jest bezpieczniej !

Podsumowując, wypad bardzooo udany ,troszku za ciepło nam się trafiło ale nabraliśmy doświadczenia i już wiemy, że to coś dla Nas. Już rozeznajmy i szykujemy się do następnego podboju, teraz czas na Skałke

Do zobaczenia na szlaku !